[8] Ptasie nazwy

mala fotka

Obserwacja ptaka uwieńczona sukcesem, czyli taka, podczas której udało się nam rozpoznać gatunek obserwowanego stwora, kończy się zwykle podaniem jego nazwy. Wydawałoby się, że nic prostszego - ot, po prostu otwieramy książkę, sprawdzamy nazwę pod odpowiednim obrazkiem, i już wiemy, jak się nasz ptak nazywa. Tymczasem w praktyce sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Przyczyną niemałego zamieszania w nazewnictwie ptaków są jego częste zmiany, powodujące, że jeden i ten sam ptak potrafi mieć kilka nazw, używanych w różnych atlasach i przez różne osoby. Niekiedy powodem jest stosowanie w pewnych częściach kraju starych nazw, używanych przed wielu laty, tak jak w przypadku dzierlatki, nazywanej w niektórych częściach Polski pośmieciuszką, a gdzie indziej prusakiem (od charakterystycznego czubka na głowie, przypominającego hełm pruskich żołnierzy). Wiele zamieszania wprowadzają autorzy niektórych atlasów ornitologicznych, stosujący własne nazwy, czasami naprawdę nie wiadomo, z jakiego źródła. W ten sposób jeden z gatunków naszych brodźców, zwany oficjalnie łęczakiem, dorobił się już trzech dodatkowych nazw: brodziec leśny, trawnik i glareola, a inny, zwany oficjalnie samotnikiem, znany jest też jako brodziec samotny, stalugwa i ochropus.


Jak wybrnąć z tego galimatiasu? Wydaje się, że możliwe są dwa wyjścia.
Pierwszym jest skrupulatne stosowanie przez wszystkich obserwatorów ptaków "oficjalnych" polskich nazw ptaków. Nazwy takie zostały podane w najnowszym wydaniu dwutomowego dzieła pt. "Awifauna Polski - rozmieszczenie, liczebność i zmiany" (autorzy: prof. Ludwik Tomiałojć i prof. Tadeusz Stawarczyk, wydanie z roku 2003) i stosowane są w większości atlasów do rozpoznawania ptaków, wydanych w Polsce od drugiej połowy lat 90. Między innymi warto zwrócić uwagę, że według aktualnej terminologii wszystkie nasze orły, jastrzębie, myszołowy, sokoły itp. nie nazywają się już ptakami drapieżnymi, lecz nadano im nową zbiorczą nazwę - ptaki szponiaste.


Drugim wyjściem jest stopniowe zapoznawanie się z międzynarodowymi naukowymi nazwami ptaków (często błędnie zwanymi "nazwami łacińskimi"). Jak łatwo zauważyć w większości atlasów i książek o ptakach, po polskiej nazwie ptaka podana jest zwykle jeszcze jedna, obco brzmiąca nazwa, często pisana pochyłym drukiem. Dla przykładu, przy nazwie bocian biały pojawia się też nazwa Ciconia ciconia, przy wróblu - Passer domesticus itp. Owa dwuczłonowa nazwa to właśnie oficjalnie przyjęta i używana we wszystkich krajach świata naukowa nazwa danego gatunku ptaka. Znajomość tych nazw pozwala bez problemu korzystać z zagranicznych atlasów do oznaczania ptaków (bo taki np. łabędź niemy zarówno w atlasie angielskim, niemieckim i polskim zawsze będzie nosił dodatkowy podpis Cygnus olor), a także ustalać, czy pod nazwą "czarnogłówka" kryje się ptak zwany dawniej sikorą czarnogłową (Parus montanus), czy też pokrzewka czarnołbista, zwana dziś oficjalnie kapturką (Sylvia atricapilla). Nazwy naukowe to nie dokładnie nazwy łacińskie. Wiele z nich to mieszanina wyrazów łacińskich i greckich, na przykład Upupa epops, czyli dudek. Pierwszy człon jest faktycznie po łacinie, ale drugi po grecku, więc dudek "po naukowemu" to niezupełnie "po łacinie".


Inną przydatną rzeczą związaną częściowo z nazwami ptaków jest znajomość kolejności gatunków według tak zwanego układu systematycznego. Naukowcy zajmujący się opisywaniem przyrody łączą blisko spokrewnione gatunki we wspólne grupy, zwane rodzajami. Blisko spokrewnione rodzaje łączone są z kolei w rodziny, a rodziny - w rzędy. Wszystkie gatunki, rodzaje, rodziny i rzędy tworzą następnie gromadę. Dla przykładu, wszystkie krajowe gatunki łabędzi należą do wspólnego rodzaju "łabędź" (Cygnus). Łabędzie, gęsi i kaczki tworzą łącznie rodzinę ptaków kaczkowatych (Anatidae), należącą do rzędu ptaków blaszkodziobych (Anseriformes). Wraz ze wszystkimi pozostałymi rzędami ptaków należą one do jednej wspólnej gromady o nazwie "Ptaki" (Aves). No dobrze, powie ktoś, ale po co mi to wszystko? Otóż po to, że w większości atlasów i książek ornitologicznych, poszczególne gatunki ułożone są nie według wielkości czy kolejności alfabetycznej, lecz właśnie według pozycji w międzynarodowym układzie systematycznym. To dlatego zazwyczaj najpierw opisywane są nury i perkozy, gdzieś pośrodku gołębie i sowy, a pod koniec - ptaki wróblowe, rozpoczynające się od skowronków, a kończące na trznadlach. Znajomość układu systematycznego pozwala nam po prostu łatwiej wyszukiwać interesującą nas grupę ptaków w dużym atlasie. Pozwala też zrozumieć, dlaczego tak podobne do siebie ptaki, jak na przykład jaskółki i jerzyk, łyska i kaczki, albo bociany i żuraw, opisywane są zwykle w oddalonych od siebie częściach książki. Mimo zewnętrznego podobieństwa, ptaki te należą bowiem do różnych grup systematycznych (różnych rzędów), i ta różnica tłumaczy ich odległą pozycję w atlasach.

autor: Artur Adamski

 

Autorzy wademecum:

Katarzyna Karwat - wstęp i rozdziały: 1, 2, 5, 9, 11, 12, 13, 14, 21
Artur Adamski - rozdziały: 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20

wykaz pozycji w tej kategorii : Vademecum podglądacza → →
  1. 1 - 12
  2. 13 - 22
  1. [1] Nie musisz siedzieć w domu - czyli. jak obserwować ptaki w dobie ptasiej grypy?
  2. [2] Diabeł tkwi w szczegółach
  3. [3] Nie tylko ubarwienie
  4. [4] Co słychać?
  5. [5] Rób notatki
  6. [6] Bez książki ani rusz
  7. [7] Ptasia terminologia
  8. [8] Ptasie nazwy
  9. [9] Trochę o sprzęcie
  10. [10] Jak zobaczyć i usłyszeć więcej
  11. [11] Jak nie dać się zwieść własnym oczom
  12. [12] Pokusa rzadkości
Fatbirder's Top 1000 Birding Websites